Trochę miasta 😉
Głowa do góry, nogi daleko i kilometry przed nami...
Piękne odnowione kamienice na równie pięknych placach, jak i zapomniane schowane w wąskich uliczkach domy poniżej.
Ratusz miejski.
Budynek hrabstwa Council.
Kościół świętej Marii.
Zrobiło się nawet bajkowo na jednej z uliczek.
Wejście do Hali Targowej.
Tradycja tradycją, ale schody ruchome obowiązkowe.
Gdzie się nie obejrzeć, tam gigantyczne okazy.
Tuż za halą targ kwiatów oraz uroczy towarzysz na ławeczce poniżej.
PENTADENDRON 😜
Złapać byczka za rogi i się z nim podrażnić.
Siesta obowiązkowa!...
przed dalszym zwiedzaniem.
Tradycyjny napój - sangria.
Tradycyjny posiłek - palea.
Jeszcze siły są do dalszego zwiedzania.
Kościół świętego Carlosa.
Niestety na arenę walk byków, która miała stanowić główną atrakcję tego dnia nie udało się wejść 😢 jedynie do muzeum.
Dawne plakaty zapowiedzi walk byków.
Toreador to każdy zapaśnik uczestniczący w korridzie. Wyróżnia się :
Kapeador to toreador, który drażni byka za pomocą różowo-żółtej peleryny, pikador - jeździec, który kłuje zwierzę piką, banderillero wbija w byka krótkie włócznie ze wstążkami, matador (główny zapaśnik) najpierw walczy z bykiem, drażniąc go muletą i robiąc uniki, a na końcu zadaje bykowi śmiertelny cios szpadą.
(pozwoliłam sobie wspomóc się wikipedią gdyż w samym muzeum informacje były jedynie w języku hiszpańskim)
(pozwoliłam sobie wspomóc się wikipedią gdyż w samym muzeum informacje były jedynie w języku hiszpańskim)
Głowy prawdziwych byków z walk. Każdy jeden miał swoją tabliczkę z imieniem oraz datą walki, w której poległ.
I na koniec mój ulubiony biały byczek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz