wtorek, 28 czerwca 2016

Alicante

Trochę miasta 😉


Głowa do góry, nogi daleko i kilometry przed nami... 


Piękne odnowione kamienice na równie pięknych placach, jak i zapomniane schowane w wąskich uliczkach domy poniżej. 



Ratusz miejski. 




Budynek hrabstwa Council. 


Kościół świętej Marii. 



Zrobiło się nawet bajkowo na jednej z uliczek. 




Wejście do Hali Targowej.



Tradycja tradycją, ale schody ruchome obowiązkowe. 


Gdzie się nie obejrzeć, tam gigantyczne okazy. 




Tuż za halą targ kwiatów oraz uroczy towarzysz na ławeczce poniżej. 






PENTADENDRON 😜


Złapać byczka za rogi i się z nim podrażnić. 



Siesta obowiązkowa!...
 przed dalszym zwiedzaniem. 








Tradycyjny napój - sangria. 
Tradycyjny posiłek - palea. 



Jeszcze siły są do dalszego zwiedzania. 



Kościół świętego Carlosa. 


Niestety na arenę walk byków, która miała stanowić główną atrakcję tego dnia nie udało się wejść 😢 jedynie do muzeum. 


Dawne plakaty zapowiedzi walk byków. 




Toreador to każdy zapaśnik uczestniczący w korridzie. Wyróżnia się :
Kapeador to toreador, który drażni byka za pomocą różowo-żółtej peleryny, pikador - jeździec, który kłuje zwierzę piką, banderillero wbija w byka krótkie włócznie ze wstążkami, matador (główny zapaśnik) najpierw walczy z bykiem, drażniąc go muletą i robiąc uniki, a na końcu zadaje bykowi śmiertelny cios szpadą.
(pozwoliłam sobie wspomóc się wikipedią gdyż w samym muzeum informacje były jedynie w języku hiszpańskim) 



Głowy prawdziwych byków z walk. Każdy jeden miał swoją tabliczkę z imieniem oraz datą walki, w której poległ. 




 

I na koniec mój ulubiony biały byczek. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz