poniedziałek, 19 października 2015

Z dedykacją dla Mistrzyni jogicznych mostków;)

Mówisz masz ;-) "...wczorajsza wyżera w aucie to była kropka nad i!!! :)"

Tytułowa Mistrzyni poprosiła mnie dziś o dopełnienie bloga z Alicante na Costa Blanca. Już tłumaczę. Powyższy cytat odnosi się do przywitania nas na lotnisku wieś kanapkami (sałata, pomidor, szynka, ketchup, ser, kurczak w ziołach) oraz ciepłymi frytkami. Ja dodam tylko, że wszystko było pyszne, zrobione przez mojego towarzysza podróży i zjedzone po północy ;-) Nawet frytki były hande made:p

Poniżej zdjęcia zrobione podczas lotu do Hiszpanii. Widok nad chmurami zawsze robi na mnie wrażenie! :)






sobota, 17 października 2015

Ostatni dzień w Alicante :)

Ostatni dzień, a najobfitszy w jogę! Do tego na plaży. Lubię :)
Kolejno: 1,5 godzinna sesja balansów, godzina odpoczynku pod tytułem kąpiel w morzu i foty asan wraz z praktyką własną, następnie godzina acro jogi, chwila wyciszenia, obowiązkowe zdjęcie grupowe i już;)

Acro joga to dla mnie balans, zaufanie, praca w parze...nie zgłębiłam tego tematu - JESZCZE! Choć będzie okazja na grudniowych warsztatach z acro;) Oglądając pierwszy raz nagrania acro jogi byłam zachwycona tym co zobaczyłam. Para wykonująca kolejne po sobie asany i bardzo płynne przejścia pomiędzy. Przypominało to coś jak pływanie synchroniczne, czy gimnastykę artystyczną. W parze jedna osoba, zazwyczaj mężczyzna, stanowi bazę. Druga osoba gnie się, wygina, wznosi i musi bezwzględnie zaufać tej pierwszej.

Nie mając jednak swojego osobistego partnera mogłam spróbować komuś zaufać lub dać mu to zaufanie. Na początku ze spotlerami. Dwie dziewczyny, czterech chłopa, trzy dziewczyny i jeden chłopak, trzech facetów. Zabawa była przednia ale skupienia i zachwytu z udanej już acro w parze też nie zabrakło.

Alicante - Plata de San Juan

Sobota była dnie pełnego relaksu. Spędziłam ten dzień na najciekawszej według lokalsów oraz źródeł z internetu plaży w Alicante. Ja dodam najładniejszej, największej, najlepiej usytuowanej pod względem widoków plaży, na której kiedykolwiek byłam.

Szaleństwo!!! :)

Efekty szaleństwa ;)

Śirśasana - stanie na głowie. 
Palmy :):):)



Alicante - centrum

W piątek między zajęciami spacer po centrum Alicante. Sklepy, port i plaża tuż obok. Zwróciło moją uwagę to, że hiszpanie tutaj nie są głośni. W tramwajach i na samych już przystankach cisza i spokój. W centrum handlowym muzyka ta sama dla wszystkich, słyszalna tylko na holu głównym. Brak pośpiechu na ulicach, czy w obsłudze klienta w jakimkolwiek sklepie.

Podobnie było z porannymi zajęciami. Sekwencja skłonów i skrętów była w ciszy i skupieniu, co dało oddech na resztę dnia.

Wyjście z tramwaju, których przystanki w centrum funkcjonują jak metro, a poza jak u nas. Są też linie, które jeżdżą z obrzeży miasta do centrum nie zatrzymując się po drodze. Można w ten sposób dość szybko zwiedzić sporą część miasta wzdłuż wybrzeża. Polecam ;)

Port w centrum. Niedaleko Królewski Klub Regatowy z 1889 r.

Bardzo liczne i bardzo ładne deptaki. Na lewo od widocznego, tuż za ulicą, znajdował się kolejny. Szerszy i zacieniony dużą ilością niskich palm. 


PONIŻEJ TROCHĘ JOGI ;)

Pies z głową w dół
(świetny po długim chodzeniu dla rozciagniecia tyłów nóg oraz wyciągnięcia kręgosłupa) 

Stanie na głowie
(dokrwienie i masowanie narządów wewnętrznych, odciążenie kręgosłupa, spłynięcie krwi z nóg...)

Krzywosana ;)

Ławkosana ;)

Leżankosana ;)

Przystawka na ciepło - jajka,  gotowana szynka, pomidory, marchewka, papryka i uwaga frytki!
Jak by to powiedział Joey Tribbiani: jajka dobre,  szynka dobra,  pomidory dobre.... wszystko dobre! Dlaczego tego nie lubić?! 

czwartek, 15 października 2015

Alicante - okolice hotelu

Na porannej jodze dosłownie witaliśmy słońce. Nie tylko praktykowaliśmy sekwencje powitania słońca ale mieliśmy przed widok wschodzącego słońca...wieczorna praktyka była poświęcona asaną regeneracyjnym z racji intensywnie spędzonego czasu pomiędzy zajęciami, a dokładnie zwiedzania Walencji.
Ja jednak zostałam na miejscu. Wybrałam relaks według własnej praktyki ;) Pobłąkałam się po okolicy.

Budynek mieszkalny z trzema pierwszymi piętrami przerobionymi na hotel. W środku są to cztery gwiazdki, z zewnątrz sami widzicie. 

Tuż obok naszego hotelu bloki mieszkalne oraz coś w stylu apartamentów-budynek po prawej.







Owoce kaktusa.


Jerzeny,  hmm?;)


Wejście naszego hotelu, po prawej w skale tory tramwajowe. 

Wejście do jednego z prywatnych domów, gdzie ogród pełen kwiatów i kaktusów zajmował powierzchnię przynajmniej kilku boisk piłkarskich.

Smoczyca i piękny rumak. 
Pozdrowienia dla mojego towarzysza podróży;)
 
Aż trzech Hiszpanów tłumacząc mi drogę zamiast użyć angielskiego lub hiszpańskiego słowa rondo, rysowali kółko na dłoni lub w powietrzu...
...rondo - rotonda. 

Tu dziś pływałam :)

środa, 14 października 2015

Dla odmiany ;) Hiszpania :)

Hiszpania po raz drugi w tym roku. Tym razem na warsztatach jogi:)
W autobusie na wrocławskie lotnisko parno,  bo za oknem deszcz i aż 9 stopni;) W Alicante dokąd lecę za 1,5 godziny obecnie 23 stopnie, lekkie zachmurzenie.

Pomysł na udział w takim warsztacie podsunęła mi w lipcu Magda - zapalona joginka, blogerka (MissJoga). Początkowo miał ze mną lecieć mój towarzysz podróży, którego mieliście okazję poznać w pierwszy moich postach. Postanowiłam jednak "wymienić" go na moją serdeczną koleżankę, mistrzynię jogicznych mostków:)

niedziela, 9 sierpnia 2015

Vienne

Kolejne urocze francuskie miasteczko. Może nie tak klimatyczne jak Colmar, jednak warte choć trzy godzinngo spaceru.

Rzeka Ren, wzdłuż której rozciąga się miasto.

Pomnik upamiętniający ofiary obydwu wojen światowych.

Kościół protestanski.

Archeologiczne ogrody Cybèle.

Malunki dobrze zgrane z prawdziwymi elementami ściany działającego teatru miasta.

Widok kościoła na górze Pipet.

Widok prawie już z góry Pipet.

Kościół na górze Pipet.

Panorama miasta Viennne.

Na pierwszym planie antyczny teatr. Drugi plan, po lewej-Odeon.

Kościół-klasztor św. André-le-Bas.

Kolejna bar tego wyjazdu, który gorąco polecam.

Seniorita czekająca na swoje burito.


Świątynia Augusta i Livi



Starożytna katedra św. Maurycego.