sobota, 17 października 2015

Alicante - centrum

W piątek między zajęciami spacer po centrum Alicante. Sklepy, port i plaża tuż obok. Zwróciło moją uwagę to, że hiszpanie tutaj nie są głośni. W tramwajach i na samych już przystankach cisza i spokój. W centrum handlowym muzyka ta sama dla wszystkich, słyszalna tylko na holu głównym. Brak pośpiechu na ulicach, czy w obsłudze klienta w jakimkolwiek sklepie.

Podobnie było z porannymi zajęciami. Sekwencja skłonów i skrętów była w ciszy i skupieniu, co dało oddech na resztę dnia.

Wyjście z tramwaju, których przystanki w centrum funkcjonują jak metro, a poza jak u nas. Są też linie, które jeżdżą z obrzeży miasta do centrum nie zatrzymując się po drodze. Można w ten sposób dość szybko zwiedzić sporą część miasta wzdłuż wybrzeża. Polecam ;)

Port w centrum. Niedaleko Królewski Klub Regatowy z 1889 r.

Bardzo liczne i bardzo ładne deptaki. Na lewo od widocznego, tuż za ulicą, znajdował się kolejny. Szerszy i zacieniony dużą ilością niskich palm. 


PONIŻEJ TROCHĘ JOGI ;)

Pies z głową w dół
(świetny po długim chodzeniu dla rozciagniecia tyłów nóg oraz wyciągnięcia kręgosłupa) 

Stanie na głowie
(dokrwienie i masowanie narządów wewnętrznych, odciążenie kręgosłupa, spłynięcie krwi z nóg...)

Krzywosana ;)

Ławkosana ;)

Leżankosana ;)

Przystawka na ciepło - jajka,  gotowana szynka, pomidory, marchewka, papryka i uwaga frytki!
Jak by to powiedział Joey Tribbiani: jajka dobre,  szynka dobra,  pomidory dobre.... wszystko dobre! Dlaczego tego nie lubić?! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz