Na porannej jodze dosłownie witaliśmy słońce. Nie tylko praktykowaliśmy sekwencje powitania słońca ale mieliśmy przed widok wschodzącego słońca...wieczorna praktyka była poświęcona asaną regeneracyjnym z racji intensywnie spędzonego czasu pomiędzy zajęciami, a dokładnie zwiedzania Walencji.
Ja jednak zostałam na miejscu. Wybrałam relaks według własnej praktyki ;) Pobłąkałam się po okolicy.
Budynek mieszkalny z trzema pierwszymi piętrami przerobionymi na hotel. W środku są to cztery gwiazdki, z zewnątrz sami widzicie.
Tuż obok naszego hotelu bloki mieszkalne oraz coś w stylu apartamentów-budynek po prawej.
Owoce kaktusa.
Jerzeny, hmm?;)
Wejście naszego hotelu, po prawej w skale tory tramwajowe.
Wejście do jednego z prywatnych domów, gdzie ogród pełen kwiatów i kaktusów zajmował powierzchnię przynajmniej kilku boisk piłkarskich.
Smoczyca i piękny rumak.
Pozdrowienia dla mojego towarzysza podróży;)
Aż trzech Hiszpanów tłumacząc mi drogę zamiast użyć angielskiego lub hiszpańskiego słowa rondo, rysowali kółko na dłoni lub w powietrzu...
...rondo - rotonda.
Tu dziś pływałam :)
U nas jest tak samo słonecznie ;)
OdpowiedzUsuńOk, kłamałam. Jest okropnie, cały czas pada.
OdpowiedzUsuńWróciłam, jak tu szaro :( Gdzie słońce?:(
OdpowiedzUsuń