czwartek, 15 października 2015

Alicante - okolice hotelu

Na porannej jodze dosłownie witaliśmy słońce. Nie tylko praktykowaliśmy sekwencje powitania słońca ale mieliśmy przed widok wschodzącego słońca...wieczorna praktyka była poświęcona asaną regeneracyjnym z racji intensywnie spędzonego czasu pomiędzy zajęciami, a dokładnie zwiedzania Walencji.
Ja jednak zostałam na miejscu. Wybrałam relaks według własnej praktyki ;) Pobłąkałam się po okolicy.

Budynek mieszkalny z trzema pierwszymi piętrami przerobionymi na hotel. W środku są to cztery gwiazdki, z zewnątrz sami widzicie. 

Tuż obok naszego hotelu bloki mieszkalne oraz coś w stylu apartamentów-budynek po prawej.







Owoce kaktusa.


Jerzeny,  hmm?;)


Wejście naszego hotelu, po prawej w skale tory tramwajowe. 

Wejście do jednego z prywatnych domów, gdzie ogród pełen kwiatów i kaktusów zajmował powierzchnię przynajmniej kilku boisk piłkarskich.

Smoczyca i piękny rumak. 
Pozdrowienia dla mojego towarzysza podróży;)
 
Aż trzech Hiszpanów tłumacząc mi drogę zamiast użyć angielskiego lub hiszpańskiego słowa rondo, rysowali kółko na dłoni lub w powietrzu...
...rondo - rotonda. 

Tu dziś pływałam :)

3 komentarze: