Ostatni dzień, a najobfitszy w jogę! Do tego na plaży. Lubię :)
Kolejno: 1,5 godzinna sesja balansów, godzina odpoczynku pod tytułem kąpiel w morzu i foty asan wraz z praktyką własną, następnie godzina acro jogi, chwila wyciszenia, obowiązkowe zdjęcie grupowe i już;)
Acro joga to dla mnie balans, zaufanie, praca w parze...nie zgłębiłam tego tematu - JESZCZE! Choć będzie okazja na grudniowych warsztatach z acro;) Oglądając pierwszy raz nagrania acro jogi byłam zachwycona tym co zobaczyłam. Para wykonująca kolejne po sobie asany i bardzo płynne przejścia pomiędzy. Przypominało to coś jak pływanie synchroniczne, czy gimnastykę artystyczną. W parze jedna osoba, zazwyczaj mężczyzna, stanowi bazę. Druga osoba gnie się, wygina, wznosi i musi bezwzględnie zaufać tej pierwszej.
Nie mając jednak swojego osobistego partnera mogłam spróbować komuś zaufać lub dać mu to zaufanie. Na początku ze spotlerami. Dwie dziewczyny, czterech chłopa, trzy dziewczyny i jeden chłopak, trzech facetów. Zabawa była przednia ale skupienia i zachwytu z udanej już acro w parze też nie zabrakło.
Z tym to już chyba tylko do mam talent ;)
OdpowiedzUsuńTo Krzyś nie będzie miał łatwego życia :P...
OdpowiedzUsuńTak właśnie Krzyś ma talent do życia ze mną:p
OdpowiedzUsuń